Wiosna ostatnio nas nie rozpieszcza. Przychodzi późno, jest zmienna, raz pada deszcz, raz śnieg, jest trochę słońca i mnóstwo wiatru. Tym, którzy lubią przebywać na świeżym powietrzu wcale to jednak nie przeszkadza. Przeciwnie. Zmienna wiosenna pogoda, oznacza bowiem zburzone morze, a nawet sztormy – czyli idealne warunki na bursztyn.

Wprawdzie mikroskopijne złote bryłki możemy znaleźć na plażach przez okrągły rok, ale gdy woda szaleje wyrzuca także te trochę większe, które nie tylko dla dziecka będą prawdziwym skarbem.

Zamiast więc narzekać na niepiękną kwietniową aurę – wyruszmy nad morze, na wielkie, rodzinne poszukiwania.

Na polskim wybrzeżu bez większych problemów znajdziemy bursztyny. Teraz, gdy na plażach jest pusto, a śnieg stopniał i odkrył znajdujące się na piasku skarby, jest to o wiele łatwiejsze niż w latem. Pod dnem Bałtyku leżą skamieniałe pnie drzew, pełne bursztynowych gniazd. Wzburzone morze wymywa małe kawałki lekkiej, ale stwardniałej przez miliony lat żywicy i wyrzuca je na brzeg.

Do zbierania – nie łowienia – bursztynów nie musimy się specjalnie przygotowywać. Wystarczy woreczek na znaleziska, jakiś kijek do rozgarniania wodorostów i dobrze oko. Najwięcej tych kamieni znajdziemy na Mierzei Wiślanej. Ale i w Trójmieście, czy na Półwyspie Helskim może czekać na nas niespodzianka. Najwięcej bursztynów znajdziemy w kłębowiskach wodorostów, wyrzucanych przez morze na brzeg. Zaplątane w wyschnięte morszczyny czy trawy morskie są trudne do zauważenia. Z pomocą może przyjść nam słońce, które spowoduje, że bryłki będą błyszczały.

Pamiętajmy, że jantar może mieć różne kolory: od żółtego, przez biały, złoty, pomarańczowy, zielony, czerwony a nawet czarny. Trzeba mieć trochę wprawy, żeby odróżnić bursztyn od morskich śmieci, takich jak kawałki szkła czy cegły. A tych na plaży zawsze jest mnóstwo.

Bursztyny możemy również… łowić. W tym celu musimy mieć dość gęstą siatkę na kiju. Machając nią w wodzie możemy czasem natrafić na kawałek pomarańczowego skarbu. Większą szansę mamy na to, gdy wejdziemy do wody. To jednak wymaga odpowiedniego ubrania i… odwagi, bo woda jest teraz wyjątkowo zimna. Połowy bursztynu możemy jednak przełożyć sobie na lato, a dokładnie na lipiec, gdy na Mierzei Wiślanej, w okolicach Jantaru odbywają się Mistrzostwa Polski w Poławianiu Bursztynu. Uczestniczyć w nich może każdy, kto wcześniej się zarejestruje na stronie internetowej, a zabawa jest świetna. Co roku uczestnicy wyławiają całkiem spore kawałki tej skamieniałej żywicy.

Najwięcej bursztynów znajdziemy po sztormie, szczególnie mocnym i trwającym kilka dni. Wtedy woda odrywa największe kawałki żywicy. Wiosna to jedna z tych pór roku, kiedy sztormy są częste, więc musimy wykorzystać okazję. Nie ma co jednak liczyć na jakieś wielkie okazy. Te, które możemy obejrzeć w muzeum czy w sklepach jubilerskich pochodzą z profesjonalnych kopalni, głównie z tych za wschodnią granicą Polski lub są wyławiane przez profesjonalnych zbieraczy, którzy wchodzą po nie głęboko w morze.

Znalezione przez nas malutkie bursztyny raczej nie posłużą do zrobienia naszyjnika, czy nawet bransoletki. Możemy jednak wykorzystać je w celach leczniczych. Dokładnie umyte i zalane spirytusem możemy wykorzystać przy przeziębieniach do nacierania ciała. Znawcy twierdzą, że taka wcierka działa znakomicie. Możemy również przygotować leczniczą nalewkę.

Na zbieranie bursztynów leżących na plaży nie potrzebujemy jakichkolwiek zezwoleń czy dokumentów. Pamiętajmy jednak o tym, by nie rozkopywać piasku i nie wchodzić na wydmy. A na pewno już nie kopać na nich w poszukiwaniu skarbów, które morze wyrzuciło kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Rozkopywanie plaży i wydm jest nielegalne!