Siąpanie z nosa, kichanie, zaczerwienienie spojówek, kaszel, a nawet uczucie duszności – te objawy zna każdy alergik. Choć nie brzmią groźnie, są niezwykle uciążliwe i nie pozwalają w pełni cieszyć się urokami wiosny. Czas od marca (a nawet lutego) do czerwca jest dla uczulonych na roślinne pyłki wyjątkowo trudny. W tym roku ze względu na wczesną wiosnę ma być jeszcze cięższy niż zwykle. Okres pylenia prawdopodobnie się wydłuży, a wiele roślin będzie uczulało w tym samym czasie.

Już w lutym pojawiły się doniesienia o pierwszych ofiarach alergii, które z powodu wysokiego stężenia pyłków olchy i leszczyny trafiły na oddziały szpitalne z podejrzeniem silnych infekcji wirusowych. Okazało się jednak, że to tylko, a może aż, alergia.

Zimowe pylenia były jednak tylko wstępem w alergicznym kalendarzu. Najtrudniejszy czas dopiero przed nami. W kwietniu pyliły będą wierzby, graby i topole, a także – co dla wielu alergików jest szczególnie uciążliwe – brzozy. Pyłek tych drzew jest drugim (po pyłkach traw) najczęściej uczulającym pyłkiem roślinnym. Zazwyczaj wrażliwe na alergeny brzozy są te same osoby, które dopiero co skończyły cierpieć z powodu pylenia leszczyny i olchy.

W tym roku wcześniej też uczulać zaczną trawy. Od końca kwietnia do połowy maja stężenie ich pyłków w powietrzu powinno być jednak niskie lub średnie. Koszmar zacznie się w drugiej połowie maja i będzie trwał do końca roku szkolnego.

Objawy uczulenia zazwyczaj pojawiają się nagle – często od razu w dużym nasileniu. Dominują dolegliwości związane z nieżytem nosa – uporczywy katar, kichanie i wyciek wodnistej wydzieliny. Zazwyczaj towarzyszą im zapalenie spojówek, łzawienie i ból głowy. Zdaniem ekspertów nawet co czwarta osoba może być wrażliwa na pyłki roślinne. Wiele z nich nie zdaje sobie z tego sprawy. Objawy te łatwo bowiem pomylić z częstymi o tej porze roku infekcjami wirusowymi. Jeśli jednak „przeziębienie” nie ustępuje przez dłuższy czas, to wyraźny sygnał, by skonsultować się z alergologiem.

Osoby przewidujące już zimą zgłosiły się na trwającą zazwyczaj 2-3 miesiące kurację odczulającą. W tym czasie pacjent otrzymuje regularnie coraz większe dawki alergenu, by organizm miał czas się do niego przyzwyczaić. Nie zawsze kuracja jest skuteczna w stu procentach, pozwala jednak znacząco złagodzić objawy uczulenia. Dla maksymalnego efektu odczulanie powtarza się zazwyczaj przez pięć kolejnych lat. W kolejnych powinna wystarczać niewielka dawka przypominająca.

Tym, którzy nie pomyśleli o wizycie u alergologa w grudniu czy styczniu, pozostaje walka z objawami. Specjalista pomoże dobrać najodpowiedniejsze środki umożliwiające  jak najmniej bolesne przeżycie tego trudnego okresu. Leczenie jest też konieczne z innego powodu. Ignorowanie objawów alergii może doprowadzić do wystąpienia astmy pyłkowej, przejawiającej się kaszlem, dusznością i uciskiem w klatce piersiowej.

Żadne leki nie sprawią jednak, że alergik stanie się całkowicie niewrażliwy na uczulające pyłki. Dlatego w czasie gdy stężenie pyłków jest wysokie, najważniejsze jest pamiętanie o kilku zasadach. Przede wszystkim należy unikać kontaktu z alergenem. Choć wiosenna aura zachęca do spacerów, unikajmy miejsc, gdzie występują drażniące rośliny i zrezygnujmy z aktywności na świeżym powietrzu rano i późnym popołudniem, kiedy natężenie pyłków jest największe. Po ekspozycji na pyłki, alergik powinien wziąć kąpiel, a odzież, na które osiadły, od razu wyprać. Mieszkanie wietrzymy późnym wieczorem lub w nocy, gdy pylenie jest słabsze. To także najlepszy czas na spacer. Z domu warto też wyjść po deszczu, bo wówczas ciężkie od wody pyłki nie unoszą się w powietrzu. Osoby posiadające przed domem trawnik powinny też pamiętać o jego regularnym koszeniu, by nie dopuścić do kwitnienia traw.

Wiosna to trudny czas nie tylko dla osób wrażliwych na alergeny roślinne. Dużą ostrożnością muszą się wykazać uczuleni na jad pszczół, które wraz z pierwszymi kwiatami pojawiły się już w przydomowych ogródkach. Kwiecień to najwyższa pora, by zaopatrzyć się w zastrzyk z adrenaliną lub sprawdzić datę ważności tego posiadanego w domu. Osoba uczulona na jad pszczół, gotowy do użycia zestaw z adrenaliną powinna mieć zawsze przy sobie. W wypadku ukąszenia, zastrzyk aplikuje się natychmiast – najlepiej w udo. W takiej sytuacji błyskawiczna reakcja może uratować życie.