Większość posiadaczy włochatych czworonogów, doskonale wie jak trudna jest dla zwierząt noc sylwestrowa. Huk, strzały, błyski, głośna muzyka, duże grono ludzi, którzy pod wpływem alkoholu zachowują się inaczej niż zwykle…

To wszystko musi budzić niepokój zwierzęcia. Jak więc pomóc pupilowi przetrwać tą najgłośniejszą noc w roku?
Tysiące osób dołączyło do akcji organizowanej już od kilku lat przez stowarzyszenie Empatia „Nie strzelam w Sylwestra!”Nazwa mówi sama za siebie. Właściciele czworonogów po prostu rezygnują z fajerwerków, by nie zwiększać sylwestrowego hałasu. Jak przekonują organizatorzy wdzięczne za ten drobny gest są nie tylko zwierzęta domowe, ale także te dziko żyjące.

Niektórzy nie chcą jednak rezygnować z wystrzelenia kilku rac. Nie mamy też wpływu na to co robią inni, a jeśli mieszkamy w centrum miasta, to nawet jeśli my nie strzelamy, na cichego sylwestra raczej liczyć nie możemy. Co wtedy zrobić?

W ostatnich dniach grudnia nie mamy już czasu na podjęcie szkolenia, które pomoże psu zrozumieć, że nie ma się czego obawiać. Warto jednak pamiętać o tej opcji i zastanowić się nad takim kursem w przyszłym roku. W tej chwili musimy zdać się na środki doraźne.

Samopoczucie psa w dużej mierze zależy od reakcji właściciela. Warto o tym pamiętać, gdyż często nieświadomie sami wzmacniamy w zwierzęciu reakcje lękowe. Najważniejsze jest zachowanie spokoju. Nie powinniśmy ani ignorować zwierzaka, ani zwracać na niego zbyt dużej uwagi. Jeśli nasz podopieczny najlepiej czuje się za kanapą lub wciśnięty w ciemny kąt w łazience, pozwólmy mu tam zostać. Nie starajmy się też „pocieszyć” pupila trzymając go cały czas na rękach, czy „faszerując” smakołykami. Takim zachowaniem możemy go nauczyć „udawania” strachu lub wymuszania podobnej reakcji z naszej strony, gdy tylko poczuje się niekomfortowo.

Nasz spokój i naturalne reakcje to dla zwierzaka najlepsze lekarstwo. Widząc, że my zachowujemy się tak jak zwykle, czyli nie odczytujemy danej sytuacji jako zagrożenia i jemu łatwiej będzie zrozumieć, że nic złego się nie dzieje.

Najlepiej już kilka godzin przed strzelaniną, przygotować zwierzakowi „bezpieczne” posłanie. Wybierzmy miejsce zaciemnione (najlepiej zaciągnijmy zasłony lub żaluzje) i możliwie ciche. Nie zamykajmy jednak drzwi, żeby zwierzę nie czuło, że znalazło się w pułapce. Przede wszystkim jednak pamiętajmy, że choć główna kawalkada rozpoczyna się o północy już około godz. 21 – 22 robi się naprawdę głośno. Dlatego zabierzmy zwierzaka na długi spacer wcześniej, a wieczorem nie podawajmy mu już nic do jedzenia. Pamiętajmy, by podczas spaceru nie spuszczać psa ze smyczy, bo w panice może uciec na oślep.

Jeśli nasz podopieczny skorzystał z przygotowanej mu kryjówki, albo znalazł sobie własną nie zaglądajmy do niego co kilka minut – pozwólmy mu spokojnie przeczekać strach.

Niektóre zwierzaki na sylwestrowe atrakcje reagują bardzo silnym strachem. W takim wypadku warto trochę mu ulżyć podając środki uspokajające. Jednak nigdy nie róbmy tego na własną rękę. Najlepiej jak najszybciej wybrać się z pupilem do weterynarza, który zbada zwierzę i przepisze środek, który będzie dla niego bezpieczny.
Jeśli chcemy jakoś „wynagrodzić” naszemu pupilowi ciężką noc – możemy kupić mu ciekawą zabawkę. Szansa, że odwróci ona uwagę psa czy kota od fajerwerków jest niewielka, ale może się uda… Jeśli nie podziała, będzie miłą pociechą po sylwestrze. Rano możemy też wynagrodzić dzielność zwierzaka ulubionym śniadaniem.