Jeszcze niedawno na pytanie z czym kojarzą nam się święta, odpowiadaliśmy, że z choinką, zapachem pomarańczy i piernika, kolędami, rodzinnymi zjazdami, Kevinem, który został sam w domu… i prezentami.

Dziś sytuacja się zmienia. Coraz częściej spędzamy ten czas nie z bliskimi, a na dalszych lub bliższych wojażach. Zamiast choinki mamy palmy, dom nie pachnie jedzeniem bo kolację podadzą nam w wyznaczonym czasie kelnerzy, nikt nie wypatruje pierwszej gwiazdki, nikt nie czeka na gości. Z całej długiej listy zostają więc tylko prezenty. Co gorsza i one nie cieszą już jak kiedyś – bo przecież okrągły rok na sklepowych i internetowych półkach zalega wszystko o czym możemy pomarzyć i setki innych rzeczy, o których pomarzyć nawet nie zdążyliśmy. W ramach Bożego Narodzenia, otrzymujemy więc po prostu wybrane towary z przygotowanej wcześniej listy, których atrakcyjność i liczba zależą wyłącznie od tego jakim budżetem dysponuje Mikołaj.

Takie wyjazdowe święta mają oczywiście swoje zalety. Nie trzeba biegać po sklepach, by kupić najpiękniejszą choinkę karpia, suszone grzyby czy kapustę. Nikt nie urabia się po pachy odkurzając, wycierając kurze, lepiąc pierogi i pilnując garnków. Nie musimy się martwić, że przy stole wuj z dziadkiem znów zaczną gorący spór polityczny, a dzieciaki, biegając po domu w oczekiwaniu na Mikołaja, przewrócą choinkę. Do tego po wszystkim nie musimy sprzątać.

To wszystko oczywiście prawda. W zamian za ten brak obowiązków dostajemy jednak… brak wspomnień. Świątecznych wspomnień. Bo oczywiście wyjazd – czy to do hotelu 50 km dalej, czy na Hawaje, może okazać się fantastyczny i na długo zapadnie nam w pamięć. Tyle tylko, że znajdzie się on raczej na liście udanych wakacji, niż świątecznych przeżyć.

Bo święta, te prawdziwe, najpiękniejsze święta, do których wracamy po latach w najcieplejszych wspomnieniach, to nie idealny relaks, a zbiór rytuałów, które popełniamy z miłości dla bliskich. Wspaniałe święta nie muszą być idealne. Przewrócone choinka, zapomniany prezent, który dopiero kilka dni później odkryliśmy w szafie, czy niedoprawiony karp, nie tylko ich nie zepsują, ale mają szansę stać się rodzinną anegdotą, którą będziemy opowiadali latami.

Pamiętajmy też, że tradycyjne święta wcale nie muszą oznaczać dwóch tygodni sprzątania i gotowania w pocie czoła. Naprawdę jest bardzo mała szansa, że goście sprawdzą, czy wytarliśmy kurze za książkami.

Tym co faktycznie powoduje, że święta stają się magiczne, jest atmosfera, którą tworzymy wspólnie podczas przygotowań i rodzinnych spotkań. Gospodyni nie musi sama gotować wszystkich potraw. Możemy podzielić się tą pracą z gośćmi. W domu przygotujmy jednak to co pachnie świętami, bo zapach piernika czy pomarańczy, pozwoli lepiej poczuć bożonarodzeniową atmosferę i zachować wspomnienia.

Niezwykle ważnym symbolem świąt jest choinka i jej wspólne ubieranie. Wszystko jedno czy jest mała czy duża, naturalna czy sztuczna, ma na szczycie gwiazdę czy czub. Każdy z nas ma własne choinkowe zwyczaje i to właśnie one tworzą magię. W niektóry domach czub zawsze wkłada głowa rodzin. W innych choinka ubierana jest dopiero w wigilijny poranek. Niektóre rodziny zawsze jako pierwsze na gałązkach wieszają ozdoby, które wieszali jeszcze ich pradziadkowie, inne każdego roku przy pomocy małych rączek, tworzą nowe zabawki choinkowe.

Atmosferę świąt tworzą też kolędy. Jedni puszczają ją je z płyty, inni śpiewają sami, jeszcze inni, zamiast tradycyjnych polskich pieśni, wolą po prostu świąteczne piosenki znane np. z filmów. Ważne byśmy mieli takie własny świąteczny podkład muzyczny, który nieodłącznie kojarzy nam się właśnie z tym okresem.

Pamiętajmy, że święta mają być przyjemnością, jeśli więc sprawia nam radość oglądanie świątecznego programu telewizyjnego – w tym nieodzownego Kevina – nie krępujmy się.

A skoro mowa o przyjemnościach, musimy też wspomnieć o prezentach. Choć to właśnie przez nie coraz częściej słyszymy o komercjalizacji Bożego Narodzenia, nie oszukujmy się – prezenty są ważne, zwłaszcza dla dzieci. Co więcej, możemy pięknie je wykorzystać do budowania świątecznej atmosfery. Wspólnie napiszmy listy do Mikołaja, pilnując by nie były zbyt długie. Pamiętajmy też o tym, by pod choinką znalazła się jakaś niespodzianka, coś czego dziecko nie zamieściło na swojej liście życzeń. Opowiadajmy dzieciom o własnoręcznie przygotowywanych prezentach, o tym co znaczą i dlaczego są tak miłe.

Pomyślmy też o osobach, które być może nie dostaną w tym roku prezentu i razem z dziećmi stwórzmy dla kogoś takiego mikołajową paczkę – w ten sposób nauczymy maluchy, że dawanie jest jeszcze przyjemniejsze niż dostawanie. A przecież właśnie o to w święta chodzi.

Wesołych Świąt!