Jest ranek, dzieci zawiozłam do szkoły…praca czeka. Dziś jeszcze krótkie spotkanie służbowe i ruszamy z rodzinką na weekend za miasto.

Na spotkanie umówiłyśmy się w jednym z centrów handlowych w Gdańsku, w mojej ulubionej kawiarni ze świetną kawą! Czekając na moją współtowarzyszkę spotkania, delektuję się kawą i obserwuję przechodzących ludzi. Przy stoliku obok siedzi bardzo elegancka Pani, pięknie wypielęgnowane i pomalowane paznokcie, nienaganna, wysportowana figura, szykowna, skromna garsonka. Obok na siedzeniu stoi kolorystycznie dopasowana torebka. Trudno od Pani oderwać wzrok. Nie ma się do czego przyczepić, jak to zwykle między kobietami bywa :). Po ruchach i sposobie mowy – konkretna i zdecydowana. Uwagę moją zwróciła dlatego, iż Pani jest na pewno mocno po 80-tce. Jak to mój syn mawia, mało młoda. ALE KLASA !

W pewnym momencie do siedzącej obok Pani podchodzi równie piękna, zadbana, trochę młodsza kobieta – nie ma wątpliwości, córka lub siostra.

W tym momencie słyszę – Witaj mamo. Witaj mój MALUCHU – odpowiada starsza Pani………….aż mi się łza zakręciła ze wzruszenia.

Podeszła moja współtowarzyszka spotkania………… moje spotkanie biznesowe się odbyło, obok nas siedziały cały czas obie starsze panie. Nie mogłam się skupić i oderwać od nich wzroku.  Skończyłyśmy, ustaliłyśmy nasze zawodowe sprawy i pożegnałyśmy się w miłej atmosferze. Dopiję tylko kawę i zmykam dalej – pomyślałam, zerkając na żegnające się obie starsze panie. Młodsza z nich pocałowała mamę w policzek i pewnym, energicznym krokiem odeszła.

Podeszłam do starszej Pani, która tak jak ja dopijała swoją kawę. Było w niej coś, co mnie intrygowało. Przedstawiłam się i z pewną nieśmiałością zapytałam:

-Chciałam zadać Pani jedno pytanie. Przepraszam, ale obserwowałam Panie czekając na mojego gościa i trudno mi było oderwać od Pań wzrok.  I to przywitanie – jak z miłością i ciepłem powiedziała Pani do córki   „Maluchu” 🙂

Na to starsza, elegancka Pani odpowiedziała: Kochana, dziecko dla swojej matki zawsze będzie w sercu najukochańszym Maluchem, niezależnie czy będzie miało 5, 15 czy 50 lat. I zwróciła się do mnie – Pani też niech o swoje Maluchy dba, bo to najcenniejsze, co może mieć matka – kobieta w życiu. Uśmiechnęła się, pożegnała i odeszła.

Do końca dnia byłam jakoś dziwnie poruszona, wzruszona, ……pełna euforii. Nawet nie wiem jak nazwać ten stan. Cały czas chodziły mi po głowie te „MALUCHY”. Na samą myśl dzisiejszego spotkania się uśmiechałam. 🙂

Zobaczcie a my na długo przed tym spotkaniem, nasze czasopismo nazwaliśmy „MALUCHY 3 miasta” … – zbieg okoliczności ? NIE – zdecydowanie NIE!

Teraz wiem, że tworzymy je z miłości do dzieci, dla nich ich rodziców. Tytuł czasopisma jest jak najbardziej trafiony!