Sobotnie popołudnie, jesteśmy w centrum. Miasto nareszcie przepięknie zasypane śniegiem. Dzieciaki trochę zmarznięte, ale uśmiechy nie schodzą im z twarzy. I te czerwone poliki, które namalowane mrozem wyglądają jak u „rosyjskich matroszek” z mojego dzieciństwa. Trzeba się gdzieś ogrzać i zjeść, bo głód coraz silniejszy.

I tu pojawił się problem. Najpierw znaleźć lokal, w którym nie przestraszą się gwardii rozkrzyczanych i rozbawionych dzieci. Znaleźliśmy! – w miarę spokojnie i kameralnie. Nie wszyscy goście lokalu byli zachwyceni taką ekipą, jak nasza….. ale personel powitał nas wzorcowo. Podano nam kartę menu, porcje standardowe- dość spore, dla dziecka, pomimo zmęczenia i nasilonego głodu, nie do zjedzenia. Niestety restauracja nie oferuje dań wielkości 1/2 – dania głównego. A jak na złość, każde z dzieci miało ochotę na coś zupełnie innego, niż drugie. I proszę – strona z menu dla dzieci. Nie powinno mnie to już dziwić, ale znowu to samo: frytki, nuggetsy, surówka z marchewki. Jako zupa – standardowo, rosół lub pomidorowa. Skończyliśmy na standardowych frytkach i nuggetsach. 🙁

Miałam ostatnio taką możliwość, że dość sporo poruszałam się po Polsce, chcąc nie chcąc, jadłam na mieście. I cóż, dla dzieci wszędzie ten sam standard, frytki  królują, tak samo dania z drobiu czy paluszki rybne. Czasami pojawiały się naleśniki bądź pierogi. Nie wiem dlaczego restauracje idą takim schematem. Wszyscy to samo, w mniej lub bardziej wzbogaconych wersjach. Według mnie to kwestia zaniedbana w restauracjach. A przecież menu dla dzieci może być atutem i mocną stroną restauracji, która może wpłynąć na wzrost konkurencyjności na lokalnym rynku. Wystarczy troszkę pomyśleć, trochę wysiłku, poszperania w internecie. Proste dania, podane i udekorowane z pomysłem i sukces gwarantowany! Sprawdziłam to w domu. Mój syn, totalny przeciwnik warzyw – zjadł czołg ……… utworzony z kalafiora, sałaty oraz marchewki:)

Wiadomo, restauratorzy bazują na gustach dzieci. Frytki…….które z dzieci ich nie lubi?……no może znajdzie się garstka. Ale może coś bardziej wyszukanego, coś co może wpłynie na fakt, że rodzice z dziećmi wybiorą właśnie restaurację tą a nie inną? Przecież to dla nich ważny klient, może mały ale szczery do bólu! Jeśli mu nie zasmakuje, to powie i to bez przysłowiowego „owijania w bawełnę”.

Po powrocie do domu, zainspirowana dzisiejszą sytuacją wpisałam w google hasło – „menu dla dzieci”. Tu byłam milej zaskoczona, oczywiście królują frytki, paluszki rybne itp, ale pojawiały się też bardziej wyszukane dania. Idąc dalej, sposób serwowania dań dla dzieci, specjalne traktowanie takiego klienta. Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale ten mały człowiek kiedyś będzie dorosły. Traktując go z najwyższą starannością już teraz zyskujemy klienta. Przychodząc z rodzicami do danej restauracji mając lat 5 czy 10, możemy mniemać, że wróci do nas jako 30 czy 40 latek.

Reasumując, ruszam w „miasto”. Sporo jest w Trójmieście i okolicach restauracji, które chwalą się: Świetne menu dla dzieci!

Zobaczę i sprawdzę. Oczywiście napiszę Wam, która mnie zauroczyła, a która tylko z nazwy jest przyjazna dziecku. Jeśli jakaś z restauracji jest chętna, abyśmy ją odwiedzili i wyrazili swoją opinię, również proszę o kontakt: malgorzata@maluchy3miasta.pl